Blog > Komentarze do wpisu

"Motylek" Katarzyna Puzyńska - recenzja

Knieje leśne, malownicze jeziora, zapach lata oraz niepoliczalne chmary owadów – to charakteryzuje główną scenerię książki Katarzyny Puzyńskiej „Motylek”. Jest to jednak sceneria uśpiona, w sen zimowy zapadnięta, próbująca nabrać trochę oddechu od typowego turystycznego zgiełku objawiającego się w okresie wakacyjnym. Całe otoczenie w stagnacji mroźnej ujęte z utęsknieniem oczekuje wydarzeń, o których można byłoby z wypiekami na twarzach (bynajmniej nie od mrozu) spragnionych sensacji mieszkańców małej mieściny – Lipowo, obgadać na tysiąc sposobów. Niewypowiedziane życzenie tejże społeczności ziszcza się za sprawą pewnego owada, który nonkonformistycznie nie zamierzał zasnąć. Cóż to za hardy insekt? Sam twierdzenie wysnuwa jakoby motylkiem miał być, jeno poznajemy go jako glizdę, gąsienicę ewentualnie, z której jeżeli motyl kiedykolwiek miałby przepoczwarzyć się to byłby to motyl nocy - ćma posoką pożywiająca się.

Miasteczkiem wstrząsa wiadomość o śmiertelnym potrąceniu przechodnia. Początkowo sprawa uznana zostaje za zwyczajny wypadek, gdzie sprawca czmychnął z miejsca zdarzenia, jednakże w toku dalszego śledztwa pojawia się coraz więcej niewiadomych. Sama ofiara – siostra zakonna, nie jest znana w okolicy i pochodzi, jak się później okazuje, ze stolicy kraju. Cóż robiła w obcym środowisku? Jakiż cel sprowadził ją w te zapomniane w zimowym czasie okolice? I najważniejsze: kto i w jakim celu ją zamordował? Okazuje się bowiem, że było to morderstwo z premedytacją. Atmosfera zagęszcza się z każdą stroną książki, a sposób snucia przez autorkę splotu zmyślnych intryg, prowokuje czytelnika do włączenia się do śledztwa wraz z miejscowymi policjantami, którzy pierwszy raz w swej karierze stają przeciw tak trudnemu zadaniu.   

Wielowątkowa opowieść o mrokach duszy oraz grzechach przeszłości i teraźniejszości skrywanych pod płaszczem normalności sprawia, iże wykreowany świat jawi się jako możliwy do zaistnienia w zastanej rzeczywistości. Charaktery, przywary, zajęcia i zainteresowania bohaterów, pierwszo i drugoplanowych ocierają się o doświadczenia życiowe czytelnika, niepokojąco sygnalizując, że w fikcji tejże literackiej prawdę zaznać można co krok. Niestety nierzadko smutną prawdę. Głównym trzonem historii jest jednak sprawa morderstw, które przecież nie mają nic ze sobą wspólnego, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Dzięki niebywałej liczbie postaci występujących w książce, podejrzanych jest kilku… i to w kilku sprawach. Intrygujące są również retrospekcje przedstawiające żywot pozornie niezwiązanej z miejscem akcji familii.

Autorka ukazuje szereg społecznych patologii, które rzucają cień podejrzenia na uczestników życia w Lipowie, ale również i w innych miejscach. Dzięki temu zabiegowi, czytelnik nie może sam osądzić, któż stoi za danymi zdarzeniami, a głód poznania dalszych perypetii i analogii pomiędzy bohaterami, sprawia, iże powieść do samego końca czyta się z zapartym tchem. Tym bardziej cieszy zapowiedź kolejnej książki autorki, która będzie kontynuacją lipowskiej historii.

 

Wydawnictwo: Pruszyński i S-ka

Rok wydania: 2014

Ilość stron: 608

Moja ocena: 5/5

 

Maximodo

środa, 26 lutego 2014, historia-magistra-vitae

Polecane wpisy